Piotr Mikołajczak: – Musimy gryźć tor, aby cieszyć się z awansu

24 września 2021
Przed finałowym dwumeczem z Trans MF Landshut Devils porozmawialiśmy z Piotrem MIKOŁAJCZAKIEM, menadżerem OK Bedmet Kolejarza. Pierwsze spotkanie w Niemczech już w niedzielę (26. września) o godz. 12.00. Znamy awizowane składy.
Zanim porozmawiamy o przyszłości, wróćmy do przeszłości. W? fazie zasadniczej OK Bedmet Kolejarz okazał się najlepszy, wygrał 11 na 12 spotkań i doznał tylko porażki z Kolejarzem Rawicz. Jak Pan patrzy na tę fazę rozgrywek 2 ligi?

– Uważam ją za bardzo udaną, a mecz w Rawiczu traktuję jak wypadek przy pracy. Każdy widział, że jechaliśmy bez naszego lidera Jacoba Thorssela, a w trakcie meczu szybko straciliśmy Madsa Hansena, który po upadku nie był zdalny do kontynuowania jazdy. I tyle. Przed sezonem liczyliśmy się z porażką, albo dwoma, bo to jest sport i wszystko jest możliwe. Z drugiej strony oczywiście nie zakładaliśmy porażki, a naszym celem było wygranie wszystkich meczów. Runda na duży plus i oby zwycięska passa trwała do ostatniego biegu finału 2 ligi.

Runda zasadnicza zakończyła się zaciętym spotkaniem na Łotwie i wyrwaną wygraną. Półfinał zaczął się podobnie i znów w Daugavpils było na styku. Tymczasem w Opolu Lokomotiv zmiażdżyliśmy. Jak to wytłumaczyć? Tylko atutem własnego toru?

– Trzeba od razu powiedzieć, że Lokomotiv to mocna, młoda i ambitna, ale także nieprzewidywalna drużyna. Tor w Daugavpils jest z kolei strasznie specyficzny i też nieobliczalny, co pokazały nasze występy na nim. Dwa mecze w Daugavpils dzieliły jedynie dwa tygodnie, a po wynikach indywidualnych naszych zawodników można się przekonać, jak różnie może na nim być. Mówię o Thorssellu i Kudriaszowie. W rundzie zasadniczej czuli się na nim jak ryby w wodzie i zdobyli po 14 punktów, a w play off ledwie po pięć. W ustawieniach nic nie zmieniali, ale za drugim razem nic się nie sprawdziło. Ale naszym atutem jest drużyna i koledzy ich zastąpili. Rewelacyjnie pojechał Mateusz Świdnicki, a jego motocykl zdobył 21 punktów. W Opolu była wielka mobilizacja, a wypożyczenie Bartka Kowalskiego zmobilizowało naszych seniorów, bo pojawiło się pole manewru i możliwość zastępstwa w przypadku czyjegoś słabszego występu. Pojechaliśmy rewelacyjnie i mam nadzieję, że ta forma zostanie z nami na finał z Landshut, odniesiemy dwa zwycięstwa i będziemy świętować awans.

A propos Landshut. Przed sezonem powiedział Pan w kontekście walki o najwyższe cele: jesteśmy my, mocny Lokomotiv, Rawicz, który czerpie z zasobów ekstraligowych zawodników, ale uważajmy na Landshut. Prorok, czy chłodna ocena?

– Znam się bardzo dobrze ze Sławkiem Kryjomem, który jest trenerem Devils. Wiedziałem jak zbudował skład i co z niego może wycisnąć. Od początku to było mocne zestawienie, a jeszcze doszedł Dimitri Berge, który na dzisiaj jest najlepszym żużlowcem 2 ligi. Ekipa z Niemiec wyraźnie się rozjechała, wygrywają wszędzie, a jeszcze dochodzi specyfika ich toru. Ten mecz, który tam wygraliśmy 54:36 trzeba puścić w niepamięć. Po pierwsze nie było Berge, po drugie Huckenbeck i Smoliński jeżdżą teraz na zupełnie innym – wyższym poziomie, a po trzecie padał deszcz i tor zaskoczył chyba gospodarzy. Trójka liderów jeździ teraz w okolicach kompletu i to już pokazuje, że o wygraną łatwo nie będzie. Czeka nas bardzo ciężki mecz, podchodzimy do niego z pokorą i spokojem, ale też z determinacją. Będziemy gryźli tor, aby wywalczyć jak najlepszy wynik.

Przed Kolejarzem rewanż w domu, a więc atut toru i wsparcie kibiców, ale chyba do Niemiec nie możecie jechać, aby przegrać jak najniżej i straty odrabiać w Opolu.

– Absolutnie nie można kalkulować i być minimalistą. Mówię to otwarcie – jedziemy wygrać i ustawić rywalizację w finale pod siebie, aby w Opolu było lżej i aby postawić tylko kropkę nad „i”. Z drugiej strony jestem w żużlu od wielu lat i wiem jak nieobliczalny to jest sport, zwłaszcza że dużo zależy od sprzętu. Jedna usterka, czy jeden upadek mogą wszystko zmienić. Liczę, że spotkanie w Niemczech ułoży się dla nas korzystnie, ale nie zapominajmy, że rywal ma takie same oczekiwania. Jednego jestem pewien. Będą emocje przez 30 biegów tego dwumeczu.

Razem nie jeżdżą, ale nasi żużlowcy na różnych torach prezentują dobrą dyspozycję i trzymają indywidualną formę. Jedynym zmartwieniem przed spotkaniem w Landshut jest zatem godzina rozpoczęcia? Dwaj nasi zawodnicy dojadą na stadion tuż przed startem rywalizacji…

– To główne zmartwienie i chyba jedyny problem. Mateusz Świdnicki i Mads Hansen w sobotę jadą w Krośnie w drugiej rundzie Mistrzostw Świata Juniorów. Prawdopodobnie będą mogli ruszyć w drogę do Landshut około godziny 23. Czeka ich prawie 11 godzin jazdy, więc muszą „cisnąć” na maksa, a i tak będą na ostatnią chwilę. Trochę się martwię o to czy zdołają wypocząć i się zregenerować, bo o odpowiednim przygotowaniu sprzętu nie ma niestety mowy. Będziemy wszyscy robić co w naszej mocy i pracować w trakcie meczu. Nie mogę na nich wywierać dodatkowej presji, bo tylko spokój może w tej sytuacji pomóc. W sumie nie za wiele mogę też od nich wymagać, bo sam nie wiem jakbym w takiej sytuacji funkcjonował. To raz. Dwa to zobaczymy jakie będą warunki torowe. Ma być ciepło, bez wcześniejszych opadów, więc tor będzie zupełnie inny niż w trakcie meczu z rundy zasadniczej. Nie wiemy też co gospodarze na ten mecz wymyślą, a na pewno będą chcieli sobie pomóc. Na to też musimy być gotowi, ale to akurat nie traktuję jako zmartwienia, bo warunki będą jednakowe dla obu zespołów. Kluczowe moim zdaniem będzie przygotowanie mentalne i koncentracja. Już na torze decydować będą starty, bo to pokazuje historia tegorocznej rywalizacji na niemieckim torze.

Nie bez kozery mówi się „nie mów hop, póki nie przeskoczysz”. Najpierw trzeba wygrać dwumecz z Landshut, ale chyba mimo wszystko nie ma na co czekać i już trzeba myśleć o ewentualnej 1 lidze.

– Skupiamy się na finale, ale po cichu myślimy o 1 lidze od dłuższego czasu. Z tyłu głowy mamy już wizję zespołu po awansie, bo w niego mocno wierzymy. Pierwsze rozmowy już odbyliśmy i zawodnicy, których chcemy utrzymać deklarują, że są zainteresowani dalszą jazdą w Opolu. Trzon będzie i wydaje mi się, że pozostanie dobranie jednego krajowego seniora i jednego obcokrajowca. Powinniśmy mieć w efekcie skład na utrzymanie, bo to będzie w pierwszym roku priorytet. Jeżeli to się uda zrealizować, to w kolejnych latach będzie można pomyśleć o czymś więcej dla Opola. Teraz jednak mamy wszyscy jeden cel, dlatego już teraz zapraszam wszystkich 3 października na stadion przy Wschodniej. Powalczmy razem o awans do 1 ligi!

AWIZOWANE SKŁADY
Trans MF Landshut Devils

9. Kai Huckenbeck
10. Michael Haertel
11. Tobias Busch
12. Dimitri Berge
13. Martin Smolinski
14.
15. Norick Blodorn

OK Bedmet Kolejarz Opole

1. Mateusz Tonder
2. Oskar Polis
3. Andriej Kudriaszow
4. Mads Hansen
5. Jacob Thorsell
6. Bartłomiej Kowalski
7. Mateusz Świdnicki